..:: ELIXIR | Gry Fabularne(RPG) | Gry Komputerowe(cRPG) | Fantastyka | Forum | Twoje Menu Ustawienia
logo logo logo
grafika grafika
grafika grafika grafika
   » Menu

   Szukaj


>NASZE STRONY
 MAIN
:: Strona Główna
:: Forum
:: Chat
:: Blogi

 GRY FABULARNE
:: Almanach RPG
:: Neuroshima
:: Hard HEX
:: Monastyr
:: Warhammer
:: Wampir
:: D&D
:: Cyberpunk2020
:: Earthdawn
:: Starwars
:: Arkona

 GRY cRPG
:: NWN
:: Baldurs Gate
:: Torment
:: Morrowind
:: Diablo

 FANTASTYKA
:: Literatura
:: Tolkien
:: Manga & Anime
:: Galeria

 PROJEKTY
:: Elcards
:: Chicago

   Statystyki
userzy w serwisie:
gości w serwisie: 0

Fantasy, a realizm.




Temat ten był już nieraz poruszany na łamach różnych pism, ale myślę, że muszę ponownie do tego wrócić. Nieco męczy mnie bowiem to, że człowiek grający już około dwa lata próbuje wmówić mi, że nie przetnę mieczem drewnianego trzonka od włóczni. Albo iż jako wampir zostałem ogłuszony drewnianą pałką czy może dobitnie, że jako doświadczony wojownik dostaję w dupę od bandy zapijaczonych wiochmenów z karczmy, której nazwy tu nie wspomnę.

Oczywiście pretensji mieć nie powinienem gdyby ów trzonek był metalowy, ta pałka była ze srebra, albo że ta karczma zamiast wiochmenów gościła paczkę drwali, krasnoludów plus grupę elfich myśliwych. Więc zmęczony i dobity tymi żałosnymi przypadkami postanowiłem po raz kolejny zagłębić się w temat, gdzie leży granica pomiędzy fantasy, a realizmem. Powyższe przykłady może nie do końca pasują do tematu, ale mam lepszy. Bo co powiecie, bracia-gracze, jeśli widzicie, iż według dowolnego systemu czarodziej jakowyś palnie Wam w czoło kulą ognia zanim Wy potraktujecie go ręcznie stojąc w odległości mniej więcej takiej, że przy dobrym wietrze możecie mu napluć na brodę? Jest to raczej głupie i przede wszystkim błędne.

Ale dobra, jak Wy myślicie? Gdzie leży wspomniana granica realizmu? Różnorakie systemy określają to za każdym razem zupełnie inaczej, ale prawie zawsze sprowadza się do rzutu kostką. W przypadku drewnianego trzonka od włóczni nie byłby to test czy w niego trafiłem, a raczej czy ten kawałek drewna wytrzymał. Rzut kostką jest oczywiście rozwiązaniem dobrym, bo spora część tabel doskonale pokazuje jak to jest naprawdę, ale niestety nie każdy zna tabele na pamięć, a poza tym obejmuje ona wszystkich możliwości, bo byłoby to raczej trudne do przeprowadzenia. Tak się bowiem zdarzyło, że gry fabularne to nic innego jak jedno wielkie morze. Morze nieskończoności lub bardziej pasujące - Bezmiar. Znacie? To dobrze bo znaczy, że czytacie. Bo jaki system powiedzcie mi przewiduje, że baryłkowaty krasnolud (modyfikatory rasowe) w pełnej zbroi (modyfikatory obciążenia) z toporem w rękach (modyfikatory cech) będzie próbował przejść po linie zawieszony do góry nogami wierzchnią stroną stóp?! Czyste szaleństwo, chociaż z drugiej strony, czemu nie? Khazis mówi, że jeszcze nie próbował, ale jak mi bardzo zależy to zrobi to w którejś przygodzie o ile zamiast topora dam Mu kufel spirytusu...

Zajrzyjmy jeszcze do AD&D. Przy walkach istot takich jak krasnoludy wspomina się, iż jeśli walczą one przeciw ogromnym istotom takim jak giganty to otrzymują dodatkowy modyfikator +4 ze względu na kunszt, z jakim tę walkę prowadza. Niby racja. Gigant jest straszliwie powolny, a krasnolud nie za wielki, przez co jest trudniejszym celem. Ale co powiecie, jeśli niziołek spróbuje zaatakować niedźwiedzia? Czy również należy mu się wspomniany modyfikator? Co prawda niedźwiedź jest mniejszy od giganta, ale za to nizioł ma większego speed'a niż krasnolud.

Pewnego razu dla poparcia w MERP-ie znajomy próbował pobić takim niziołem, dosłownie pobić do nieprzytomności niedźwiedzia i niech mnie drzwi ścisną, ale udało mu się! Jak to możliwe pytacie? Otóż nasze genialne tabele w tym momencie lekko zawiodły i mistrz gry musiał improwizować, a wziąwszy pod uwagę niezwykłą agresywność nizioła wspomnianą przez gracza musiał ustąpić i niedźwiedź skończył z nagrobkiem: pobity, a potem zabity przez hobbita imieniem Ildaryk, który w dodatku go jeszcze zjadł. Takich głupawych przykładów mogę podać kupę, ale myślę, że nie mam po co. Napewno każdy z Was miał już nie jeden podobny spór ze swoim mistrzem, a każdy mistrz ze swoim graczem, więc sami sobie przypomnijcie gdzie i kiedy to było oraz jak się skończyło.

Główny temat nadal jednak pozostaje nietknięty. Nadal macie zapewne trudności z powiedzeniem kto ma rację. Pewne jest to, że najczęściej nie szukacie na to odpowiedzi tylko głupawo kłócicie się. Bo tego rodzaju spór do niczego innego nie prowadzi. A co jeśli początkujący gracze trafią na taką sytuację? Oczywiście mogą zrezygnować z dalszej gry. Dlatego przede wszystkim uprzedzam mistrzów gry, że jeśli doprowadzą do takiej sytuacji to będzie tylko i wyłącznie ich wina. Przyznam się bowiem bez bicia, że sam ostatnio miałem kilka ekstremalnych sytuacji, w których nie wiedziałem czy dobrze postawiłem granicę realizmu. Jako gracze powinniśmy ustrzegać się przed wyczynianiem niewiadomo czego typu zwis na jednym palcu wbitym w igłę czy lot na przerośniętym gołębiu. Co prawda tutaj rozwiązanie nie byłoby trudne, ale wiecie o co mi biega ;). Zazwyczaj to my, gracze naruszamy równowagę ustaloną przez mistrza i choć nie zawsze musi mieć on rację to my jednak także powinniśmy uważać. Bowiem sprzeczki tego typu najczęściej prowadzą do rozpadu grupy graczy i powiedzeniu mistrzowi pa pa. To gracze próbują. Mistrz sądzi. Radzę to zapamiętać.

Jeśli już o mistrzach mowa to powinniśmy uważać gdzie wyznaczamy sieci naszego widzimisie. Granica, którą błędnie postawimy pod wpływem naporu graczy wcześniej niż później tyłem nam wyjdzie. Gracze są znani z tego, że nie dają sobie pluć w kaszę, ale sztuką jest niedopuszczenie, abyśmy jako mistrzowie zaczęli to robić. Kaplica murowana. Zawczasu radzę więc, przy planowaniu możliwie dziwnych sytuacji (w szczególności pościgów i ucieczek, a także często w niektórych walkach) aby prowizorycznie rozpatrzyć różne sposoby oczami graczy. Wcielmy się na chwilę w ich rolę i zastanówmy się czy jeśli będę stał na dachu i zechcę uciec przed nadlatującą harpią to czy czasem nie zawieszę liny i nie skoczę na dół lądując w środku przez okno. Albo co gorsza nie spróbuję tej harpii tą liną złapać i ujeździć eeech, znaczy się uwięzić. Wojownicy odpowiednio zaopatrzeni (piki, włócznie i oszczepy) zapewne staną twardo, łucznicy strącą ją zanim doleci, a wtajemniczeni też strącą, aby uzyskać cenne komponenty. Sytuacje mogą być różnorakie i radzę chociażby przed przygodą zamiast dłubać w nosie mówiąc "chwila, muszę się przygotować" przestudiować sobie kilka takich sytuacji. Pomoże to uniknąć znienawidzonych przez wszystkich zastojów, kiedy przy jakowymś zagadnieniu wszyscy rzucają się na podręcznik jak szczerbaty na suchary.

W sytuacjach tego typu bardzo dobrym sposobem jest zapytanie siebie: Jakie jest prawdopodobieństwo, że w karczmie "Hen Daleko" w wiosce "Na krawędzi" oprócz drużyny bohaterów znajdzie się kupa innych niekiepskich wojaków lub, co gorsza wtajemniczonych? Gdzieś tak będzie... No chyba, że rzut kamieniem obok wiochy leży opuszczona świątynia pełna skarbów i niewinnych dziewic. Wtedy możemy się zastanowić czy czasem nie zajedzie tu sam właściciel ziemski, do którego należy ta ziemia i nie zamknie graczy w pace za okradanie jego terytoriów...

Na poważnie - takowe prawdopodobieństwo jest bardzo znikome i takie zwykłe pytanie rozwiązuje problem. Chyba, że scenariusz przewiduje grupę doświadczonych wojowników, którzy mają obserwować pod przebraniem drużynę graczy. Wtedy to już zupełnie inna parafia. Gracze nie mają nic do gadania, jeśli w tej karczmie zostaną zatłuczeni, kiedy szpiedzy stwierdzą, iż stanowią oni jakieś zagrożenie. Ironicznie wręcz przeciwnie - mistrz gry może zarzucić, że wojownicy dali uśpić swą czujność i ulegli w walce zupełnie zaskoczeni. Ale tylko w tym wypadku, jeśli chodzi o ramy scenariusza.

Nadal pozostaje seria nieklasyfikowanych sytuacji z archiwum Y podczas, gdy my nadal nie wiemy gdzie leży ta granica. Gracze próbują, mistrz sądzi. Gracze mogą błędnie próbować, a mistrzowie błędnie sądzić. Jest to kwestia wprawy. Mniej wtajemniczonym w realia fantasy jej właśnie brakuje najbardziej. Odsyłam tedy do podręczników historii, gdzie znajdziemy sporo o średniowieczu, albo jeśli jest to w zasięgu ręki do biblioteki. Najskuteczniejszym sposobem jest metoda prób i błędów. Gdzieś po roku mistrzowania powinniście mieć już opanowane najczęściej frustrujące sytuacje, a w przypadku graczy po roku minie Wam już ochota na zabawy w Rambo i Arniego, a zaczniecie bawić się z lekka bardziej intelektualnie. Zajmijmy się więc może kilkoma przykładami dosyć często spotykanymi w walce, a mianowicie walce na różne oręża. Odsyłam więc teraz do artykułu o różnicach między broniami.


Corwin.
komentarz[11] |

Komentarze do "Fantasy, a realizm."



Musisz być zalogowany aby móc oceniać.

   Sonda
Aktualnie nie jest prowadzona żadna ankieta.
Tutaj możesz zobaczyć stare ankiety.

   Top 10
   Gra paragrafo...
   100 POMYSŁÓW ...
   Średniowieczn...
   Wojownik na s...
   Seks i erotyk...
   Tworzenie Pos...
   Kobieta w fan...
   100 POWIEDZON...
   Sklepik z 100...
   Jak poderwać ...

   ShoutBox
© 2000-2007 Elixir. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Designed by Kerm
Engine by Khazis Khull based on jPortal

Strona wygenerowana w 0.033631 sek. pg: